Rzeczywistość w Ceuta
W ciągu ostatnich godzin sporo się zmieniło i wiemy więcej o tym, co wydarzyło się w Ceucie.Choć nagłówki straszą upadkiem granic Europy, a prawicowi populiści w Rzymie czy Paryżu mówią o „inwazji”, a komentatorzy wściekle spierają się o to, czy Europa jeszcze istnieje - to warto po prostu chłodno spojrzeć na fakty.Zapraszam na 4-minutową lekcję o migracji i update z sytuacji - nazywam się dr Karol Wilczyński, pracuję w Jagiellońskim Centrum Studiów Migracyjnych i od kilkunastu lat zajmuje się tym tematem. A) Fakty: Co naprawdę stało się w Ceucie?Sytuacja na miejscu bez wątpienia była dramatyczna. Doszło do gwałtownego naporu na granicę: mówi się o nawet 60 tysiącach przejść przez ogrodzenia oraz wokół falochronów na plażach Tarajal i Benzú. Doszło do tragedii ludzkiej: co najmniej 19 osób utonęło.Władze Ceuty informują, że ponad 90% tych osób już wróciło do Maroka. Reszta najprawdopodobniej zostanie zawrócona w ciągu najbliższych godzin / dni. Nie mamy więc do czynienia z „cywilizacyjnym marszem na Północ”, lecz z lokalnym, sztucznie wywołanym kryzysem przygranicznym.Ceuta to maleńkie miasto autonomiczne o powierzchni zaledwie 18,5 km², odcięte od kontynentalnej Europy Cieśniną Gibraltarską. Przekroczenie tamtejszej siatki nie oznacza otwartej drogi do Paryża czy Warszawy.B) Dlaczego właśnie teraz? 4 kulisy geopolitycznej gryNie był to przypadkowy zryw. Dziś wiemy, że najpewniej była to precyzyjnie wyreżyserowana operacja, za którą stoi kilka nakładających się na siebie interesów:1. Odwieczny cel Maroka: Rabat od dekad kwestionuje hiszpańskie panowanie nad Ceutą i innymi enklawami, traktując je jako niedokończony proces dekolonizacji.2. Iskra prawna i social media: niedawny wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego ograniczył automatyczne zawracanie migrantów przechwyconych na morzu, nakazując indywidualną ocenę każdego przypadku. Marokańskie kanały w social mediach natychmiast podchwyciły temat, rozdmuchując plotki o rzekomych „promach do Europy” i prowokując wyzwania wśród młodzieży.3. Odpowiedź na ruchy Sancheza ws. Sahary Zachodniej i Algierii. To najważniejszy punkt. 20 lipca premier Hiszpanii złożył wizytę w Algierze (głównym rywalu Maroka) w celu odbudowy relacji gospodarczych i politycznych. Jednocześnie hiszpański parlament zaczął pracować nad ustawą ułatwiającą przyznawanie obywatelstwa uchodźcom z Sahary Zachodniej. Wiele wskazuje, że Maroko, dla którego kontrola nad Saharą Zachodnią jest absolutnym priorytetem, natychmiast „otworzyło kurek” na granicy, by pokazać Madrytowi, czym grozi zbliżenie z Algierią.4. Presja ze strony USA.Administracja w Waszyngtonie nie ukrywa niechęci do rządu Pedro Sáncheza ze względu na jego krytyczną politykę wobec Izraela i ws. wojny z Iranem. Wpływowi amerykańscy politycy (np. kongresmen Mario Díaz-Balart) zaczęli otwarcie sugerować, że przyszłość Ceuty i Melilli powinna być przedmiotem negocjacji z Marokiem. Rabat co najmniej poczuł więc zielone światło do wywierania nacisku.C) I najważniejsze: jakie rozwiązanie?Zarzut, że Hiszpania „nie broni swoich granic”, jest całkowicie chybiony. Problem leży znacznie głębiej.To, co widzimy w Ceucie, to typowy szantaż migracyjny, którego Maroko nie używa po raz pierwszy. Dlaczego jest to możliwe? Z dwóch prostych powodów.1. Polityka eksternalizacji migracji: to polityka UE polegająca na przenoszeniu kontroli granic i odpowiedzialności za migrację na państwa trzecie (najczęściej autorytarne reżimy). UE płaci miliardy euro reżimowym sąsiadom – od Maroka po Libię i Turcję (a kiedyś: Białoruś) – by pilnowali jej rubieży. Ta polityka ma jednak gigantyczną wadę: uzależnia kontrolę granic Unii od woli dyktatorów i autokratów. Gdy tylko Unia zrobi coś nie po myśli Rabatu, Ankary czy Mińska, tamtejsze służby po prostu cofają się o krok i uruchamiają sztuczny ruch migrantów.�2. Brak solidarności: to największy błąd. Zamiast wesprzeć Madryt i wspólnie wywrzeć presję na Maroko (np. poprzez utrudnienie turystyki, ograniczenie wiz dla milionów obywateli tego kraju już mieszkających w UE itd. - opcji jest wiele), liderzy z innych państw UE wykorzystują nagrania z Ceuty do taniej walki politycznej i atakowania hiszpańskiego rządu.Jeśli Europa nie zrozumie, że poleganie na autorytarnych sąsiadach to ślepa uliczka, a jedyną odpowiedzią na szantaż jest twarda, wspólnotowa solidarność – takie kryzysy będą się powtarzać.
https://www.facebook.com/share...